Zakupy w Tunezji to zupełnie inna historia niż szybkie chodzenie po galerii handlowej w Polsce. Tu większość rzeczy się targuje, sporo jest ręcznie robionych, a jakość potrafi się diametralnie różnić między dwiema sąsiednimi budkami. Właśnie dlatego część turystów wraca z genialnymi pamiątkami, a część – z torbą tandety, która po miesiącu ląduje w śmieciach. Poniżej konkretnie: co w Tunezji faktycznie warto kupić, jak odróżnić sensowny produkt od „turystycznego badziewia” i na co uważać, żeby wydać pieniądze z głową. To nie będzie lista przypadkowych gadżetów, tylko sprawdzone tunezyjskie pamiątki, które mają sens jako prezent, dekoracja w domu albo inwestycja w coś lepszego niż magnes na lodówkę.
Oliwa z oliwek i przyprawy – małe zakupy, duży efekt w kuchni
Jeśli w Tunezji ma powstać jedno obowiązkowe miejsce w walizce, to właśnie na oliwę z oliwek. Lokalna oliwa jest zazwyczaj bardziej wyrazista niż to, co najczęściej stoi na półkach w polskich marketach, a przy tym potrafi kosztować mniej niż produkty „premium” w kraju.
Najpewniej wypada kupowanie oliwy w:
- sprawdzonych sklepach z lokalną żywnością (niekoniecznie na samym deptaku przy hotelu)
- spółdzielniach i mniejszych tłoczniach poza typowo turystycznymi dzielnicami
- marketach typu Carrefour/MG – tam łatwiej porównać etykiety i ceny
Warto szukać oznaczeń extra virgin, daty zbioru i najlepiej szklanej butelki. Plastik na upale to średni pomysł, zwłaszcza jeśli oliwa ma wrócić w bagażu rejestrowanym i chwilę poleżeć w domu.
Drugi filar spożywczych zakupów to przyprawy. Ras el hanout, harissa w paście lub proszku, kmin rzymski, kolendra, papryka – to wszystko może być naprawdę dobrej jakości. Lepiej omijać „kolorowe” mieszanki z bazaru, które wyglądają świetnie na zdjęciach, ale bywają podbarwiane. Lepszą kontrolę jakości zapewniają zamknięte, opisane opakowania z normalnego sklepu, niż stoisko, gdzie wszystko leży luzem na słońcu.
Najbardziej opłacają się pamiątki, które faktycznie będą używane: oliwa z oliwek, przyprawy i harissa często robią większe wrażenie po powrocie niż kolejny magnes na lodówkę.
Wyroby z oliwek: drewno i kosmetyki
Tunezja stoi nie tylko samą oliwą, ale też drewnem oliwnym. Deski do krojenia, miski, łyżki, młynki – to jedne z najbardziej praktycznych pamiątek. Dobre drewno oliwne jest ciężkie, ma nieregularne, wyraźne słoje i jest gładko wykończone. Warto przejechać dłonią po powierzchni – nie powinno być drzazg ani „chropowatych” miejsc po szybkim szlifowaniu.
Wyroby z drewna oliwnego mają tę przewagę, że się nie kurzą na półce: deska w kuchni, misa na owoce, łyżka do sałaty – to są rzeczy, które w domu pracują codziennie. Pod kątem cen, lepiej wypadają sklepy lekko odsunięte od głównych atrakcji niż pierwsza linia straganów przy medynie. Targowanie jak najbardziej wchodzi w grę, ale jeśli cena jest podejrzanie niska, często oznacza to gorszej jakości drewno lub kiepskie wykończenie.
Druga rzecz z oliwek to kosmetyki na bazie oliwy: mydła, balsamy, kremy. W tym przypadku opakowanie potrafi bardziej kusić niż skład, dlatego dobrze jest przeczytać etykietę. Im krótsza lista składników i im wyżej znajduje się „olea europaea (olive) oil”, tym lepiej. Prawdziwe mydło z oliwy jest dość twarde, nie pachnie „perfumeryjnie” i dobrze się sprawdza dla skóry wrażliwej.
Ceramika i naczynia – jak rozpoznać coś wartego miejsca w walizce
Ceramika to jedna z wizytówek Tunezji. W miastach takich jak Nabeul czy Djerba można trafić na naprawdę dobrej jakości talerze, misy, dzbany i małe naczynia do podawania przekąsek. Główna różnica to ręczna robota vs produkcja taśmowa „pod turystę”.
Ręcznie malowana ceramika a „turystyczny wzór”
Ręcznie malowana ceramika ma zawsze drobne różnice między egzemplarzami – minimalnie inna grubość linii, nierówne zakończenia wzorów, delikatne różnice w odcieniu. Jeśli na stoisku stoi 20 identycznych misek, co do milimetra, to najpewniej efekt fabrycznej produkcji, co nie musi oznaczać złej jakości, ale już mniej „autentyczności”.
Warto zwrócić uwagę na spód naczynia. Lepsze wyroby mają często podpis, pieczątkę lub choćby inicjały warsztatu. Spód powinien być dobrze wypalony, bez spękań i ostrych krawędzi. Jeśli naczynie ma służyć w kuchni (np. do zapiekania), lepiej dopytać, czy nadaje się do piekarnika i zmywarki. Sprzedawcy zazwyczaj mówią „yes, yes, of course”, ale warto poszukać naczyń z wyraźnym oznaczeniem.
Przy pakowaniu ceramiki dobrze jest poprosić o porządne owinięcie gazetą lub folią bąbelkową. W większości miejsc sprzedawcy są do tego przyzwyczajeni i bez problemu zabezpieczają zakupy pod bagaż rejestrowany.
Biżuteria i srebro – gdzie jest jakość, a gdzie tylko wygląd
Biżuteria w Tunezji kusi na każdym kroku: srebro, berberyjskie wzory, „złote” komplety. Da się tu kupić naprawdę solidne rzeczy, ale da się też nieświadomie przepłacić za metal bez większej wartości.
Srebro: próba, waga i rozsądek
Przy srebrze najważniejsza jest próba. Na porządnych wyrobach powinna pojawić się wybita liczba, najczęściej 925. Im większa i wyraźniejsza, tym lepiej. Jeśli widnieje tylko niewielka, niewyraźna pieczątka, a biżuteria wydaje się zbyt lekka, warto podejść ostrożnie.
Druga rzecz to waga. Srebrne pierścionki, bransoletki czy zawieszki nie powinny być „puste jak plastik”. Gdy sprzedawca podaje coś, co wygląda masywnie, a waży niemal nic, często oznacza to cienką warstwę srebra na bazowym metalu. Może to wyglądać dobrze, ale nie jest tym samym co pełnowartościowa biżuteria.
W turystycznych medynach rozsądniej negocjować, niż brać pierwszą podaną cenę. Obniżki rzędu 30–40% wcale nie są rzadkością. Jednak jeśli pada propozycja „złoto w cenie srebra”, można założyć, że coś się nie zgadza. Prawdziwe złoto w Tunezji ma swoje ceny, mocno skorelowane z kursem, a nie z nastrojem handlarza.
Ciekawą opcją są berberyjskie wzory – masywniejsza biżuteria, często z geometrycznymi ornamentami czy kolorowymi wstawkami. To już raczej zakup „na lata”, nie sezonowy gadżet, więc warto poświęcić chwilę, żeby dobrać coś naprawdę w swoim stylu.
Tekstylia: chusty, dywany, odzież
Tekstylia to jedna z tych kategorii, gdzie różnica między prawdziwym rzemiosłem a masówką z importu jest szczególnie duża. W jednym miejscu można trafić na ręcznie tkany dywan, a obok – na akrylową narzutę udającą wełnę.
Dywany i kilimy – na co patrzeć
Dywany tunezyjskie, szczególnie berberyjskie, potrafią być naprawdę dobrej jakości. Najważniejsze pytanie: wełna czy syntetyk? Prawdziwa wełna ma inny „chwyt” – jest bardziej sprężysta, nie elektryzuje się tak łatwo, a po zgięciu szybko wraca do formy. Syntetyk jest sztywniejszy, często błyszczy w nienaturalny sposób.
Do dywanów często dołączane są certyfikaty potwierdzające pochodzenie i skład. Warto je zachować – przydają się nie tylko z ciekawości, ale też przy ewentualnej odsprzedaży. Ceny dywanów nie należą do najniższych, więc zakupu raczej nie robi się w pięć minut. Rozsądniej wrócić do sklepu po namyśle, niż brać coś pod presją sprzedawcy naciągającego na „ostatnią sztukę”.
Poza dywanami dobrą opcją są chusty, szale, pareo. Nie zajmują prawie miejsca w bagażu, a jako prezent sprawdzają się świetnie. Naturalne materiały (bawełna, len, mieszanki z wiskozą) będą zdecydowanie przyjemniejsze w noszeniu niż tanie, poliestrowe wersje, które źle znoszą upał.
Alkohol, słodycze i inne „konsumpcyjne” pamiątki
W Tunezji, mimo że to kraj muzułmański, da się kupić lokalny alkohol. Najbardziej rozpoznawalne są:
- Boukha – mocny destylat z fig, charakterystyczny smak, raczej dla kogoś, kto lubi eksperymenty
- lokalne wina – szczególnie czerwone i różowe, z rejonów o silnych tradycjach winiarskich
- likier z daktyli lub fig – słodsza, łagodniejsza opcja na prezent
Zakup alkoholu najlepiej robić w oficjalnych sklepach (np. w dużych marketach lub specjalistycznych punktach), a nie „przy okazji” na przypadkowym stoisku. Po pierwsze dla pewności co do pochodzenia, po drugie ze względu na przechowywanie (słońce i upał potrafią załatwić nawet dobre wino).
Jeśli chodzi o słodycze, bezpiecznym wyborem są daktyle (najlepiej odmiana Deglet Nour), halva, ciasteczka z nadzieniem daktylowym czy orzechowym. Najmniej problematyczne w transporcie są produkty w zamkniętych opakowaniach, a nie „na wagę”, chociaż te drugie często bywają smaczniejsze – tutaj wchodzi w grę kwestia czasu i warunków podróży.
Magnesy, figurki, „oko proroka” – brać czy odpuścić?
Typowe turystyczne pamiątki – magnesy, breloczki, małe figurki wielbłądów – mają jedną zaletę: łatwo je spakować i rozdać. Jeśli chodzi o jakość, zwykle nie ma tu o czym dyskutować – to produkcja nastawiona na masowego turystę. Nie oznacza to, że trzeba je całkowicie skreślać. W formie drobnych upominków dla znajomych, którym po prostu „trzeba coś przywieźć”, sprawdzają się całkiem dobrze.
Ciekawszą opcją są niekiedy ceramiczne lub szklane wersje „oka proroka” (symbol ochronny, znany w całym regionie). Tu też można trafić na ładniejsze, staranniej wykonane egzemplarze, które faktycznie będą pasować do wnętrza, a nie tylko przypominać typową pamiątkę z kurortu. Warto spojrzeć na wykończenie, sposób mocowania zawieszki, jakość szkliwa.
Najlepszy zestaw pamiątek z Tunezji to połączenie: coś do kuchni, coś do domu i coś osobistego – wtedy zakupy nie kończą się stertą rzeczy, które po roku nie mają już żadnego znaczenia.
Jak kupować w Tunezji, żeby nie żałować
Bez względu na to, czy w koszyku ląduje oliwa, ceramika, dywan czy biżuteria, przy zakupach w Tunezji dobrze sprawdza się kilka prostych zasad. Po pierwsze: zawsze porównać minimum dwa–trzy sklepy czy stragany, zanim zapadnie decyzja. Różnice w cenach i jakości potrafią być naprawdę duże, nawet w obrębie jednej ulicy.
Po drugie: korzystać z targowania, ale bez przesady. Jeśli produkt jest ręcznie robiony, ma dobrą jakość i widać, że wymagał pracy, zbijanie ceny „do zera” zwykle prowadzi do jednego – sprzedawca będzie chciał to sobie odbić przy kolejnym, mniej świadomym kliencie. Rozsądne negocjacje to standard, próba „wygrania za wszelką cenę” już niekoniecznie.
Po trzecie: myśleć o transporcie. Słoiki, butelki, ceramika i alkohol muszą być dobrze zabezpieczone. Przy większych zakupach warto mieć w walizce odrobinę wolnego miejsca i kilka woreczków typu zip czy dodatkowe reklamówki, którymi można owijać szklane opakowania.
Dobrze dobrane zakupy z Tunezji potrafią realnie zmienić codzienność po powrocie – zamiast kurzących się bibelotów w domu pojawiają się rzeczy, których się używa, a przy każdym użyciu wraca klimat wakacji nad śródziemnomorskim wybrzeżem.
